03/01/2024
W poprzednim wpisie odnosiłem się do końca rury i do filozofii bilansowania ciepłowniczego, z uwzględnieniem spojrzenia od kierunku konsumpcji do miejsca produkcji.
Dzisiaj, chciałbym poświęcić trochę miejsca na usystematyzowanie ostatnich dość częstych sytuacji z koniecznością dopłacania do zużytego ciepła. Czyli de facto tego, co dzieje się z samym końcem rury.
Nikomu nie na rękę, aby pod koniec roku dopłacać. Wywołuje to zbędny stres, oskarżenia itp.
Pojawiają się emocje, które zagłuszają wszelkie racjonalne argumenty i zapewne spora część spraw trafi do sądu.
Przypuszczam, że wszystkie ogniwa tego łańcuszka będą miały co robić, aby zarzucić pozostałym niekompetencje i celowe oszustwa.
Kogo mamy w tej układance (big picture w tzw. "mieszkaniówce")
Odbiorców, czyli użytkowników grzejnika. Ludzi, którzy korzystają z ciepła, za które później muszą zapłacić stawkę adekwatną do zużycia.
Klientów - płacących faktury bieżące (spółdzielnie, wspólnoty), którzy muszą odpowiednio skalkulować stawki zaliczek na ogrzewanie tak, aby uniknąć konieczności zapłaty.
Ciepłownie - przedsiębiorstwa, których zadaniem jest produkcja i dystrybucja energii cieplnej do węzłów ciepłowniczych. Ich zadaniem jest dodatkowo rozliczenie na podstawie urządzeń
pomiarowo-rozliczeniowych (LICZNIKÓW CIEPŁA) rzeczywiście dostarczonego ciepła i w kosztach zgodnych z taryfą dla ciepła (zatwierdzaną lub nie przez ; zależy od wielkości mocy zamówionej przez Klientów).
Mamy też niczego nieświadome , które bilansują energię cieplną w swojej kubaturze. Niestety, jedyne co ogranicza zużycie energii, to izolacyjność ścian zewnętrznych i stolarki. Izolacyjność ścian wewnętrznych jest... ŻADNA. Nie ma bowiem wymagań, które
nakładałyby wymagania termiczne na przegrody wewnątrz budynku.
Mamy więc bardzo częste 2 równorzędne zjawiska:
Odbiorca nr 1 zakręca grzejniki, podzielnik tego nie wykrywa = "zapłacę mniej"
Odbiorca nr 2 nie zakręca grzejników, podzielnik wykrywa i nalicza bezwymiarowe jednostki... ale jako, że przegroda wewnętrzna nie ma izolacji - część ciepła płynie do odbiorcy nr 1. Podzielnik również to wykrył. Odbiorca nr 2 ma to w kosztach.
Kolejne zjawisko to "wspólne znaczy niczyje". Bardzo często otwarte wejścia do budynków, czy uchylone okienka na klatce schodowej.
Te 2 scenariusze zaburzają bilans. Dość mocno.
Regulaminy rozliczeń mediów usiłują jakoś zmniejszać wpływ kombinowania, ale z różnym skutkiem. Moim zdaniem - szacuję, że 98% do zmiany. Niestety, nawet napisane wbrew prawom fizyki - stanowią podstawę do rozliczania zużyć i opłat.
Dodatkowo, powszechną praktyką jest, że to mieszkańcy akceptują stawki na kolejny rok (np. uchwałą), Zarządca Nieruchomości proponuje swoje wg najlepszej wiedzy, ale na koniec i tak
przecież rozlicza według zatwierdzonych stawek. Te stawki niezbyt często uwzględniają prognozowane wielkości zużycia i zwiększenie kosztów ciepła. Najczęściej odnoszą się do status quo, którym jest utrzymanie dotychczasowych stawek i stabilność kosztowa. Nie
krytykuję, ale jak się nic nie dzieje – to owa stabilność sama się zachwieje.
Przepracowałem niemal 2 dekady w ciepłownictwie i tylko dwa razy otrzymałem pytanie o przewidywany % wzrostu stawek za ciepło na przyszły rok i o prognozę wielkości zużycia w roku kolejnym.
Podsumowanie.
Jak zatem podchodzić do analizy sytuacji na okoliczność sporu?
Należy zrozumieć, że analizujemy w pierwszej kolejności zużytą energię, z której dopiero
wynikają koszty.
1. Analiza zużyć i podstawowych wskaźników (te dane są na fakturach):
a. GJ/MW
b. GJ/m3 kubatury (w zakresie centralnego ogrzewania)
c. GJ/m2 powierzchni budynku
d. GJ/m3 podgrzanej wody
Nie trzeba być fachowcem, żeby przeanalizować sobie linię trendu na wykresie, po analizie
kilku lat, żeby wyciągnąć wniosek czy jest źle, czy dobrze.
[Prawo energetyczne w art. 45a nakłada obowiązek sporządzania audytu jeśli GJ/m3 dla
ciepła przekroczy 0,4 a dla ciepłej wody 0,3.]
2. Analiza stawek za ciepło:
a. Rzeczywiście poniesione koszty
b. przegląd faktur płaconych dostawcy ciepła
c. zaliczki na m2 mieszkań
3. Analiza zapisów regulaminów rozliczeń mediów.
Pamiętajmy jeszcze, żeby trochę odkleić się od porównywania „gruszek z jabłkami”.
Nie ma dwóch identycznych budynków – nawet jeśli wyglądają tak samo, ich zużycia będą różne i mają pełne prawo się różnić.
Nie porównujmy budynków w różnych miejscowościach. Ciepło zależy od klimatu, a pogoda nie jest jednorodna. W związku z tym – zadacie sobie niepotrzebny stres lub złudne poczucie względnego spokoju.
Porównujmy zatem budynek, w ujęciu czasowym (styczeń bieżący vs styczeń ubiegłego roku itd.) Należy również uwzględnić wszelkie zmiany wynikające z poczynionych ingerencji w budynek (inwestycje, zmiany przeznaczenia itp.). Jeśli zostanie wykonana termomodernizacja – analiza miesiąc/miesiąc pokaże efekt termomodernizacji a nie różnice „klimatyczne”. Jeśli
w kilku mieszkaniach „zagnieżdżą się studenci”, których dotychczas nie było w bloku – też warto uwzględnić ich wpływ na bilans. Młodzież nieco inaczej korzysta z mediów niż np. osoby starsze. Itd.
Mamy więc szereg zmiennych, które należy wziąć pod uwagę zanim wyruszy się na wojnę z lokalnym PECem, czy spółdzielnią.
Jakie rady na przyszłość?
Zachować chronologię działań zgodnie z filozofią :
-najpierw regulacje hydrauliczne i automatyczne
-kolejno działania termomodernizacyjne (nawet drobne)
-potem kolejne regulacje hydrauliczne i automatyczne
Rozliczanie mediów bardziej zrozumiale, traktując budynek jako całość, a różnicując koszty z wykorzystaniem jednostek fizycznych np. poprzez komfort cieplny mierzony temperaturą pomieszczeń. Temperatura pozwoli na uniknięcie sytuacji Odbiorca nr 1 vs Odbiorca nr 2, bo dzięki temperaturze wewnętrznej będziemy wiedzieć lepiej (nadal nie jest to układ idealny) kto z jakiego procenta ciepła dostarczonego do budynku fizycznie skorzystał. Będzie sprawiedliwiej.
A jak nie ma starych wyparkowych podzielników...? to może i lepiej - można od razu pomyśleć o rozwiązaniu bardziej sprawiedliwym :)