30/01/2026
Tym razem mam taki pomysł żeby co jakiś czas wrzucić tutaj post co robią towarzystwa ubezpieczeniowe... z wami moi drodzy! Tak, z wami w momencie gdy macie stłuczke nie ze swojej winy i z jakimi przypadkami do nas przyjeżdżacie. A sytuacje są nieraz wprost skandalicznie beznadziejne na waszą niekorzyść!
Zaczne może klasycznym przykładem jakich przerobiliśmy dziesiątki.
Ten akurat przypadek będzie w miarę normalny ale już niebawem wrzucę po prostu jeden wielki HIT jeśli chodzi o wycenę uszkodzeń... Obserwujcie kanał, będzie warto:)
Tutaj mamy VW Caddy, sprawca wymusił pierwszeństwo i mamy ska*owany cały przód. Rzeczoznawca piorunem pojechał do właściciela pojazdu i zrobił oględziny. Przychodzi wycena i odrazu wypłata kwoty ok. 7800zl...
Auto trafia do nas na plac. Jeden szybki rzut okiem i widać, że Caddy ma pogięte obydwie podłużnice. To rzeczoznawca tego nie widział? No nie, bo właściciel twierdzi, że nawet nie otworzył maski 🙃
Zasiadam do programu eksperckiego i wyliczam szkodę. Wychodzi blisko 39000 zł. Pobieram wycenę pojazdu i okazuje się, że Caddy jest warte 25500. Cóż, nowe nie jest, optymalizuje więc kosztorys i stosuje części zamienne. Całość naprawy zamyka się w 24500. Ubezpieczyciel po analizie naszej dokumentacji akceptuje naprawę, bo koszt nie przekracza 100% wartości pojazdu.
I tym oto sposobem przywróciliśmy na drogę ten niewielki wół roboczy. Przypominam, że wg nich dało się naprawić za 7800. Oj tam, taka niewielka pomyłka :)
Na cały przebieg naprawy oczywiście zapewniliśmy pojazd zastępczy, którego koszta najmu również pokrył ubezpieczyciel. I pamiętajcie, łaski wam nie robi. Uczciwa naprawa i auto zastępcze wam się po prostu należy!